Ściema — 28 grudnia 2009 at 21:02

Kurs tarota

Autor:

Oprę się o kurs tarota on-line, który prowadzi, a jakże! Hipnotyzer amator. Żeby tego było mało tarotem zajmuje się również człowiek, który pracuje jako profesjonalny hipnotyzer i to też dzisiaj obejrzymy.

Specjalnie nie muszę się rozwodzić czym jest tarot. Mi głównie kojarzy się z grubymi cygankami, które chcą mi przewidzieć przyszłość. W rzeczywistości dużo nie różnią się od reszta tarocistów. Również chcą przewidzieć przyszłość, opisują również różne relacje, ludzkie zadatki, w zasadzie to wszystko ci opiszą i choć coś może się sprawdzić z racji, że ślepy traf również istnieje, to jest to równie wielką ściemą jaką raczy nas gruba cyganka z kartami w dłoniach.

Teorii deko

Jak wygląda tarot? Jest to 78 kart, na których występują różne symbole np. miecz na karcie maga, który symbolizuje rozum, sam mag jest już symbolem czegoś innego. Tak przedstawione są wszystkie karty, a ich symbolika zmieniała się z czasem, a nawet ilość kart czy ich interpretacja, a więc dowolność duża. Ponadto karty te dzielą się na tzw. małe arkana – 56 kart i wielkie arkana 22 karty.

Przejdźmy jednak do filmiku i popastwmy się na tej ściemie.

Ściema! Ściema!

Ściemą zaczyna się już opis, że to pierwszy polski film o tarocie. To że jest to nieprawdą pokazuje kolejny filmik, ale o tym troszkę później. Na powyższym filmiku dostajemy polecenie zapalenia świeczek i kadzidełka, a jako uzasadnienie otrzymujemy, że nasza podświadomość będzie wiedzieć, że to coś ważnego jest, wtedy się wytęży, obudzi w sobie najskrytsze pokłady energii, będzie przenikać przez ściany, zobaczy przyszłość, aż do 2012 i nawet cycki baśki zobaczy. Ok, może nie było to dokładnie tak przedstawione, ale bardzo podobnie :) Bawi mnie już sam fakt mówienia o podświadomości jak o oddzielnym narządzie, który coś wie. Otóż podświadomość (Freud nie lubił tej nazwy, szybko się poprawił na używanie zwrotu nieświadomość) jest tym samym co świadomość, a różnica jest taka, że mechanizmy w podświadomości i wszystko co się tam znajduje jest tam umieszczone ze świadomości, a więc kiedyś były czymś zupełnie świadomym. Trafia to wszystko tam by np. robić coś automatycznie, ale nad tym nie ma co się rozwodzić. Już takie przedstawienie czym właściwie jest podświadomość ukazuje ściemę w tym co mówi autor filmiku, zupełne niedoinformowanie i puste frazesy, które jedynie mogą podnosić dramaturgię, której nie ma. W takim razie kadzidełko i świeczki to taki pic, nic nie wnosi, ale będzie ładnie pachnieć i będzie trochę ciemno – czuję tę magię na sobie.

Teraz podejdźmy do sprawy poważnie. Karty trzeba oczyścić z poprzedniego wróżenia, bo mają jeszcze tamtą energię! Przesuwamy je nad ogniem, bo ogień oczyszcza. Te trzepanie… przypomina mi coś innego, nie róbcie tego proszę, ogień wystarczy i jest nastrojowy! Rozumiecie to? W kartach jest energia, przekładasz nad ogniem i ona się ulatnia. Proste. Te trzepanie… he, boskie. Mistrzostwo wciskania sobie kitu :)

Teraz najlepsze. Karty trzeba pomieszać, później przetasować. Krótko mówiąc totolotek na naszym stole. Następnie przekładamy karty lewą ręką, bo ona symbolizuje nieświadomość, a chcemy przecież nieświadomych odczytów z kart, takich totalnie magicznych, ezoterycznych. Gdybym ja ten kit wymyślił, to zmotywowałbym to jeszcze bardziej przekonująco, otóż lewą ręką przekładamy karty, ponieważ naukowo zostało dowiedzione, że prawa strona ciała jest kontrolowana przez lewą półkulę mózgu, a lewa strona ciała przez prawą półkulę mózgu, a ta zaś odpowiada za nasze twórcze myślenie i to właśnie tam znajduje się podświadomość, oraz olbrzymie pokłady energii czerpane z czakramu penisa niezbędne do wytworzenia libidalnej energii trzeciego oka i ujrzenia czystej wróżby płynącej z kart tarota. Cholera, nie sądziłem, że wymyślanie takich kitów jest tak fajne, a faktycznie prawa półkula jest tą twórczą i faktycznie jest to dowiedzione naukowo i mamy kit poparty nauką. Tak robi się bardzo często, dlatego ezoterycy również są naukowcami i ich twierdzenia popiera nauka. Ironia wyczuta? To dobrze, lecimy dalej.

Przekładamy karty na trzy kupki, a więc dalej totolotek na naszym stole. Wybieramy sobie 4 karty i ciągle myślimy o naszym konkretnym pytaniu, wiadomo dlaczego? Żeby nasza energia z trzeciego oka wybrała te właściwe karty, proste nie? Karty rozkładamy na 4 kupki w określony sposób, każda kupka ma oczywiście swoje znaczenie, ale chyba nie muszę wam całego filmu opowiadać?

Zimno czytam, jestem lepszy

I dochodzimy do momentu, w którym można gruchnąć o podłogę. Nasz nauczyciel z filmiku rozpoczyna interpretację kart, choć faktycznie nikomu nie wróży, od taka sobie wymyślona sytuacja. Nie ma z tym jednak większego problemu, bo niedawno co wyuczył się co dana karta oznacza i trzepie z pamięci jakieś frazesy. Wyobraźcie sobie, że przychodzicie do niego i sytuacja jest dokładnie taka sama, on by wam powiedział dokładnie to samo, jeśli by was nie znał. Żeby być dobrym w tarota, trzeba mieć niezłą gadkę, znać wszystkie symbole i na zawołanie wymyślać różne historie, a właściwie to mieć w głowie już zapisane słowa jakie użyć.

Czy to ma cokolwiek wspólnego z rzeczywistością? Oczywiście nie. Tarocista sobie papla, a ty dopasuj to do swojego życia, będzie mówił ogólnie, czasami pokusi się o coś precyzyjnego jak zaczniesz mu przytakiwać. W gruncie rzeczy to nie ma z tobą nic wspólnego, to tylko wyuczone zdania i znajomość symboli na kartach. Żeby tu jeszcze dorób kart był inny, ale to jest zupełnie ślepy los, totolotek. W takim razie to co usłyszysz zależy od tego prawdopodobieństwa wypadnięcia danych kart, czysty przypadek, zero spójności z rzeczywistym stanem rzeczy.

Są tutaj jednak ludzie zdecydowanie bardziej sprytni. Oszuści i szarlatani, którzy wykorzystują tzw. zimny odczyt. O którym opowiem w innym artykule. W skrócie jest to mówienie o tym co i tak każdy wie, ale przedstawia się to w taki sposób, że wyda ci się jakbym o tobie wiedział coś i czerpałbym to z jakiejś tajemniczej energii. Dobry oszust tarocista powinien to umieć. Słabszemu wystarczy znać choćby trochę daną osobę, a już może jakieś wnioski na jej temat wysnuć. I wróżba gotowa.

Glanc twoim terapeutą

Na powyższym filmiku mamy Glanca. Ogłasza się jako hipnotyzer sceniczny, terapeuta itd. Kolejny żenujący występ. Ten człowiek łapie się wszystkiego – był w big brotherze, w mam talent, po którym powiedział, że zobaczymy śmierć przed kamerą sugerując, że popełni samobójstwo (wszystko dla rozgłosu rzecz jasna). Teraz uczy tarota. Pójdzie ktoś do niego na terapie? A naprawdę fajny z niego brzuchomówca, nie widziałem lepszego polskiego brzuchomówcy na filmikach na youtube. Obecnie jednak tarot go kręci i rozgłos w tym temacie, więc ja mu pomogę, oto hipnotyzer, terapeuta i nie wiem kto jeszcze, który zasługuje na pokazanie w ściemie.

Film ten jednak, trzeba przyznać, jest zdecydowanie lepszy od poprzedniego. Dość kompetentnie opisuje znaczenie karty, tyle tylko że to znaczenie jest książkowe, a nie każe się go uczyć na pamięć :) Czyli skąd sam zdobył wiedzę o symbolice. Tak jak wspominałem wcześniej, film ten powstał na dzień przed zamieszczeniem filmu poprzedniego, a więc był już w internecie polski film na temat tarota :)

Słowem podsumowania

Tarot może być fajną zabawą. Pod warunkiem, że zabawą jest od początku i autorzy takich filmików powiedzą śmiało “to jest zabawa, karty które wypadają są zupełnym przypadkiem, a moja interpretacja jest zgodna z ich symboliką, a jak ciebie znam to dopasuje to indywidualnie”. Jedno proste zdanie. Przykładem jest tutaj Derren Brown, który mówi przed każdym swoim programem, że oszuka ciebie w nim, będzie manipulował i używał hipnozy oraz sugestii do tego celu. Choćby nie wiem jak magicznie wyglądał jego pokaz, to wiesz, że jest to zabawa i nie ma w tym nic nadzwyczajnego co byś ty sam nie był w stanie powtórzyć – żadne energie, żadne świeczki i kadzidełka, oraz pokazywanie podświadomości, że coś jest ważnego. Wszystko jest z góry zaplanowane i świadomie wykonane bez ściemy. Ściemniaczy jednak nigdy nie zabraknie, a kategoria ta będzie się z czasem zapełniać coraz większą ilością takich oto hipnotyzerów amatorów i profesjonalistów, którzy podążają swą magiczną ścieżką ściemy.

Komentarze:

  • Ależ te pocieszne istoty potrafią wprowadzić człowieka w dobry nastrój! Osobnik z pierwszego filmu to kompletny amator. O ile na początku jeszcze wszystko trzymało się kupy, o tyle w momencie kiedy powiedział “zajrzyjmy do ściągi” nie wytrzymałem – salwa śmiechu… Drugiego pana skądś kojarzyłem… powinien wrócić do brzucho mówienia. Cała ta jazda z tym jaki to “mag jest magiczny, wspaniały i magiczny” składa się na niezły cyrk. I jeszcze na siłę stara się wykreować wizerunek naszego “kumpla”! Co do samego tarota. Całkowita bujda. Czysty urok, oszustwo i wygadanie. Można nawet przeprowadzić eksperyment. Drugi raz powróżyć wokół jednego tematu. Jaki efekt? A jakże – dwa różne rezultaty… cwaniacy próbują tłumaczyć to “ciągłą zmiennością naszego przeznaczenia”. No skoro tak to jaki sens w ogóle wyciągać te magiiiicznnnnee karty? Świetny artykuł. Czekam na zimny odczyt ;)

  • “hipnotyzer amator” i “hipnotyzer profesjonalista”… jeżeli obaj tak hipnotyzują jak robią filmiki, to raczej dobrych wyników nie mają. w hipnotyzowaniu dużej częsci ludzi masa błędów językowych nie przejdzie, rozpraszają one niemiłosiernie i raczej uprzedzają do rozmówcy. wada wymowy to już inna działka, niezależna częściowo od autora pierwszego filmiku, ale też moze ropraszac (hmm, czyżbym kiedyś dawno temu próbował jego nagrań z kiepskim skutkiem? chyba, że myle osoby…), choć pewnie po dłuższej rozmowie da sie po prostu przyzwyczaić. ah, i pogratulować panu G. nowego tabletu :) co do tarota… mysle że nie ma co wiele rozmawiać. Adrian, licze jednak że w nastepnym arykule rozwiniesz troche bardziej swoje zdolności literackie a propos prawo-półkulowej nieświadomej podświadomości ;)

  • Glanc to dobry mówca. Tego można mu zazdrościć.

  • Feniks: Glanc to dobry mówca. Tego można mu zazdrościć.  

    w końcu to właśnie praca ;) wciaz bardziej widzę go jako brzuchomówce niż hipnotyzera…

  • No cóż drogi hipno coś tam blogerze;] Miło, że wyśmiewasz ludzi, którzy wykorzystują niewiedze innych dla swoich korzyści (jak wiadomo udzie potrafią być bardzo łatwowierni), ale nie miło, że szydzisz z czegoś o czym widocznie nie masz pojęcia. To jest zwykła ignorancja. Jeśli chcesz się wypowiadać na jakiś temat, musisz mieć pojęcie o czym mówisz. To tak na przyszłość, ale ogólnie to też lubię szydzić wiec powodzenia i pozdro:)

  • No cóż vontrup ja myślę że podsumowanie tych obu popisów jest w pełni zgodne z tym co ja zauważyłem. Nie trzeba się specjalnie znać na Tarocie i innych tego typu sprawach by stwierdzić że “sztuka” ta jest zależna od umiejętności improwizowania podczas “przepowiadania cudów” – Bo przyznacie że żaden z tych jasnowidzów nie powie ci że wyczuwa chorobę twojej papugi imieniem Matylda tylko raczej ci przepowie coś co można wpasować w każdą osobę czyli pewnie to że masz w domu lodówę (pomijając studentów :D )

Napisz komentarz

— required *

— required *