Home Według mnie O reakcjach na esej “Tyraństwo boga”

O reakcjach na esej “Tyraństwo boga”

13

agresjaCzy pod „tyraństwem boga” kryje się draństwo ludzi? Gdzie jesteś ty? Bliżej ci do drania czy osobnika rozumnego, tolerancyjnego i świadomego?

Dlaczego w ogóle poruszyłem temat boga? Padły zarzuty, że strona jest o hipnozie, a ja piszę o bogu. Padły również zarzuty, że skoro jestem hipnotyzerem, to nie powinienem pisać o bogu. Oczywiście jest to bzdurą, bo sprawa dotyczy nasz wszystkich, szczególnie w kraju, który nazywa się katolickim. Oczywiście nie mieści się to w tematyce i czasami będę pisał na temat, który nie jest ściśle związany z hipnozą i nie powinno to wzbudzać obaw, że strona straci swą tematykę, wystarczy wejść w kategorie „inne”, niewiele tego jest. Poruszyłem ten temat, by wyrazić swoje wątpliwości i sprawdzić jakie reakcje wywoła. To główny powód, a skoro dysponuję własną stroną i temat dotyczy wszystkich, to nie będzie to robić problemu jeśli zrobię to tutaj, a przy okazji poruszę (intelektualnie i emocjonalnie) naszą ciągle powiększającą się społeczność.

Nie obyło się bez wulgaryzmów, skrajnego stanowiska demonizującego postać katolickiego boga. Nie poruszałem innych cech boga, różnych aspektów religii, bo zupełnie mnie to nie interesowało. To nie miał być rzetelny tekst przedstawiający tę postać kompletnie. Miał być to patyk, który wetknę w mrowisko. Prowokacja, która poruszy wszystkich i zmusi do refleksji. Jest chrześcijański kościół, który nazywa się „kościół adwentystów dnia siódmego”. W skrócie jest to wiara chrześcijańska, która ma kilkanaście milionów zwolenników. Interpretują oni biblie w dosłownym jej przekazie. Także według nich sodoma i gomora nadal płonął 🙂 Ja również dokonałem bezpośredniej interpretacji i nie traktowałem niczego jako symboliczne. Celowo tak uczyniłem, bo biblia jest słowem bożym, więc jakim prawem człowiek może to słowo interpretować na swój sposób? To kolejna wątpliwość, która była w tym tekście ukryta pod jej formą. Nic z wymienionych faktów zmyślone nie było, nie było tylko moją opinią, bo ma potwierdzenie w rzeczywistości. Moją opinią natomiast jest, że nie wierzę w boga, którego przedstawia katolicyzm, biblia jest jedynie świetną lekturą filozoficzną, a nie dowodem na istnienie boga. Jej forma jest taka, bo kiedyś do ludzi strachem się dochodziło, dziś już nie używa się argumentów strachu, a miłości. Choć w szkołach do dziś świeccy mówią o potępieniu i pójściu do piekła jeśli nie będzie chodzić się do kościoła i odwróci od wiary. Z własnego doświadczenia wiem, że większość ludzi nie zastanawia się, chce wierzyć tak na wszelki wypadek. Moim osobistym sukcesem będzie jeśli po przeczytaniu tekstu czytelnik podważy swoją wiarę choć na chwilę i sprawdzi, czy jest ona prawdziwa, że tego chce całym sobą i jest w tym spójny. Ja nie oceniam wiary, wierzący po przeczytaniu tekstu może umocnić się w wierze. Nie wierzący znaleźć poparcie swoich wątpliwości i szukać innych rozwiązań. Porażką natomiast będzie jeśli ktoś przeczyta tekst biernie i powie „gość ma rację! Bóg to tyran i nienawidzę go!” lub z góry potępi mnie, bo wiary trzeba heroicznie bronić za wszelką cenę.

Ocena własna tekstu

Nie jest on ambitny o wysublimowanym słownictwie. Jednak w żadnym razie taki miał nie być. Jest prosty, idący po najmniejszej linii oporu, lekki w odbiorze i trzepiący po korze mózgowej. Wulgarny, ale z umiarem. Chamski? Nie wydaje mi się, choć wielu katolików mogło uznać go za wytrysk na ich twarz. Jest to po prostu esej. Dość wulgarna i skrajny obraz. Jest to oczywiście pewna forma literacka, choć przenikają tam moje opinie, ale nie zaliczam się do skrajności. Uznałem jednak, że ten tekst tego wymaga.

Komentarze

Miałem obawę i była to słuszna obawa. Tekst w dużej mierze będzie komentowany przez pryzmat mojej osoby. Patrzyłem na to dość ambicjonalnie pragnąc dyskusji żywej, ale skierowanej na temat, a nie na moją skromną osobę. Choć niemal wszystkie opinie były niesprawiedliwe i starałem się zachować do tego należyty dystans, to trudno było. Nie usuwałem jednak niczego, poza komentarzami, które nazywały mnie cytuję „pojebem”. Nie wdawałem się też w osobiste dyskusje starając się zwracać uwagę na temat, który poruszyłem. Padła nawet propozycja skasowania tekstu. Dostawałem różne propozycję, ale tak idiotycznej nie dostałem od lat. Inne komentarze to próby oświecenia mnie. To mój ulubiony typ komentarzy, bo człowiek który je pisze musi mieć niebywale olbrzymie ego uważając, że to co o mnie pisze jest prawdą, że zna moje motywy, moją psychikę, a przede wszystkim wie, że jestem zagubiony, sfrustrowany itd. Na szczęście uzyskuję oświeceniowy komentarz, kogoś lepszego ode mnie, bo wierzącego w katolickiego boga. Niestety dość często się z tym spotykam i nigdy nie jest to mój problem, a problem wierzących, którzy chcą mi narzucić swoją wiarę uważając, że ich spojrzenie jest jedyne słuszne i dzieje się tak z prostego powodu – nigdy nie poddawali tego pod wątpliwość. Gdy uczyłem się w liceum przyszedł do nas ksiądz po kolędzie i spytał się mnie czy chodzę do kościoła, odpowiedziałem, że nie. Zapytał, czy mam zamiar, oczywiście odpowiedziałem, że nie mam zamiaru chodzić do kościoła. Spytał, czy wierzę w boga, ale wiedząc, że rodzice moi uznają się za katolików nie chciałem wywoływać niepotrzebnych sporów, czy nawet wyrządzać przykrości rodzicom, więc w imię wyższych wartości odpowiedziałem, że nie będę na ten temat rozmawiał. Ksiądz był twardy i pytał „więc kiedy? kiedy jak nie teraz, kiedy jest na to czas?”, a ja niczym nagrany na dyktafon ponownie odpowiedziałem, że nie będę o tym rozmawiał. Ksiądz nie dał sobie spokoju i zaczął swój wykład, że kiedyś przyjdzie czas, że zrozumiem, że będę postępował tak jak powinno się postępować, wyjdę z tej swojej ciemni i zobaczę jasność (nie jest to dokładnie słowo w słowo, ale ten kontekst monologu był). Słuchałem tego z przerażeniem. Ksiądz miał gdzieś kim jestem, co czuję, jak myślę. Olał to, bo stwierdził, że skoro nie wierze, to muszę być zagubiony, nieświadomy, wręcz ciemny. Tylko wiara może mnie zrobić mądrym, oświeconym i spokojnym. Taki był jego przekaz. Wyobraźcie sobie, że ja pisze teraz artykuł, że to wierzący jest w ciemności, jest otumaniony i porzucenie tej wiary, to oświecenie. Jak czuje się katolik? Mocno niesprawiedliwy osąd, nie mający podstaw, bo co człowiek to indywiduum. Osoba niewierząca w katolickiego boga również może mieć swoją wiarę, rzeczy dla siebie ważne, bogate życie na każdym szczeblu. O tym często świeccy zapominają, a niezbyt rozgarnięci katolicy im wtórują. Nie jest to wskazywanie moich problemów, a uwidacznianie się problemów tych, którzy bez podstaw snują takie śmieszne historie. Mój tekst o bogu, również ten aspekt uwidocznił, choć nie miałem tego w zamiarze i uznałem za niepożądane.

Wolność i tolerancja

Bardzo ceniłem komentarze, które omijały moją osobę z należytym szacunkiem z jakim i ja omijałem dyskusje osobiste. Były one skierowane tylko na tekst. Katolik miał niebywałą okazję by argumentami odpowiedzieć na mój esej i przedstawić boga w innym kontekście niż ja. Oczekiwałem tego, byłoby to świetne dla dyskusji. Choć dyskusja ideologiczna mnie nie interesowała, a bardziej dociekanie prawdy. Dałem w komentarzach naprawdę dużą wolność i okazałem tolerancję. Spodziewałem się ataków i spokojnie na nie odpowiadałem argumentując. Podtytuł nie jest przypadkowy, bo tekst zmusił mnie do refleksji, czy jesteśmy ludźmi wolnymi i tolerancyjnymi? Ile osób, miało ochotę mnie wykastrować po tym tekście? Ile osób patrzyło na katolików jak pętaków? Kto czuł się lepszy od innego z powodu przynależności do kościoła katolickiego i utożsamiania się z nim, a kto czuł się lepszy, że z kościołem ma niewiele wspólnego? Nie jesteś tolerancyjny i nie jesteś wolny, jeśli taki tekst wzbudził w tobie agresję, poczułeś się lepszy od kogoś lub zapragnąłeś unicestwienia ludzi z danej grupy społecznej. Jesteś po prostu idiotą. Jeśli natomiast mój tekst wzbudził w tobie zdrową refleksję, która mogła iść w dowolnym kierunku, to ja ciebie… kocham 🙂 Możesz zostać tu i czerpać wiedzę z tej strony, z pewnością będziesz umiał ją wykorzystać słusznie w swoim życiu. Reszta może spadać, nie jestem tolerancyjny dla ćwierćinteligentów.

Słowem zakończenia

Jak widać „tyraństwo boga” nie było tylko moją wątpliwością. To również test dla was samych. Ten artykuł dlatego w dużej mierze jest oceną reakcji na tekst, a nie jego częścią merytoryczną i powód jest tego prosty – takie komentarze przeważały pod tamtym tekstem. Cała sprawa w związku z tym sprowadziła się nie do istnienia boga, czy słuszności przedstawiania boga w takiej formie w jakiej robią to katolicy, a do postrzegania całej sprawy przez ludzi, do waszych emocji, inteligencji, dobrych obyczajów. Choć to ostatnie mogło być zachwiane już samym tekstem, ale mimo wszystko nie był to tekst chamski, a nieco wulgarny, do czego oczywiście się przyznaję i z pełną premedytacją takim go stworzyłem. Prawdopodobnie był to ostatni tekst tego typu na tej stronie. Możliwe, że z czasem zniknie stąd. Być może przeniesie się na inną stronę/blog, który będzie prowadzony w tonacji prowokacji i prawił będzie o rzeczach ważnych dla ludzkości. To jednak do przemyślenia i tylko w komentarzach moglibyście mnie nakłonić do szybkiego stworzenia takiej strony 🙂

Komentarze(13)

  1. zgadzam się z ideą, ale jak już mówiłem, ciągle sam tekst uważam za grube przegięcie. co tu dłużej mówić – jestem nietolerancyjny i zniewolony… bo obroniłem się przed chamstwem 😉 jestem idiotą bo zapragnąłem zniszczenia… idiotów? a na takiego stylizowałeś się pisząc ten tekst. i nie mogłeś uniknąć ataków na swoją osobę.

    „człowiek (…) musi mieć niebywale olbrzymie ego uważając, że to co o mnie pisze jest prawdą, że zna moje motywy, moją psychikę”

  2. Esej na temat eseju , normalnie jakiś podwójny loop 😉

    W sumie to nawet zabawne , że gdybyś , dokonał całej tej analizy , ale jako odniesień użył np. politeistycznej religii starożytnych Greków , to nie byłoby tego szumu , i napewno nikt nie proponowałby ci cykuty 😉

  3. rasz: jestem nietolerancyjny i zniewolony… bo obroniłem się przed chamstwem 😉

    Żeby się bronić, to trzeba mieć na przeciwko agresora, a tego brak. Żeby mówić o chamstwie, trzeba mieć na przeciwko osobę, która zachowuje się w stosunku do ciebie chamsko, a tej osoby brak.

    Jeśli wulgaryzmy i otoczka w jaką wsadziłem tekst jest chamstwem. To chamami jest większość pisarzy, w tym Julian Tuwim, który potrafił w wierszu nazwać skurwysynem.

    Nie wiem z czym walczysz, nie wiem przed kim się bronisz. Brzmi to jednak strasznie, schizofrenicznie.

    rasz: jestem idiotą bo zapragnąłem zniszczenia… idiotów? a na takiego stylizowałeś się pisząc ten tekst. i nie mogłeś uniknąć ataków na swoją osobę.

    Nie przeczę, jesteś idiotą. Każde zdanie było przemyślane, każdy wulgaryzm, każdy opis argumentu. Z pełną premedytacją i wyrachowaniem pisałem ten („tyraństwo boga”) tekst. Nie podniecał mnie on w żadnym fragmencie. Czym jest w takim razie nazywanie mnie idiotą podczas gdy ulega się mojej prowokacji? Mnie nie satysfakcjonuje wychodzenie idioty z mojego czytelnika, nie w tę stronę miała iść prowokacja, ale wiedziałem, że tak będzie, nigdy nie przeceniam ludzi. Daję im się wykazać, jeśli ktoś jest idiotą to pokaże to sam, a jeszcze się do tego przyzna. Jeśli ktoś rozumie, że autor może przybierać różne formy i zawsze chce coś przekazać, to spróbuje to znaleźć, a prowokacja go co najwyżej rozbawi. Jak mój znajomy w żarcie powiedział „za mało wulgaryzmów w tym tekście ;)”.

    Ja twojego zniszczenia nie pragnę, bo pisanie o agresji i obrazowanie tego warczącym pieskiem nie jest przekonujące, wolę jeśli wyraz tego da żywy człowiek.

  4. Krzychu: Esej na temat eseju , normalnie jakiś podwójny loop 😉

    A co byś powiedział na esej, na temat eseju w odniesieniu o esej z tegoż eseju?

    Krzychu: W sumie to nawet zabawne , że gdybyś , dokonał całej tej analizy , ale jako odniesień użył np. politeistycznej religii starożytnych Greków , to nie byłoby tego szumu , i napewno nikt nie proponowałby ci cykuty 😉

    Z pewnością. Wystarczyło nawet zadać kilka spokojnych pytań i zapewnić, że jestem katolikiem, ale mam wątpliwości i chcę się upewnić w mojej wierze, by uniknąć niektórych reakcji. Już jednak tłumaczyłem po co była ta prowokacja i zaakceptowałem spory rozrzut postrzegania go, szczególnie negatywnego, bo pozytywnego nie trzeba akceptować 🙂

  5. Obawiałem się, że będzie to tak wyglądać. Jest to drażliwy temat i choćby spróbuj skłonić kogokolwiek do refleksji, to zaraz zostajesz obwołany diabła czcicielem (epitety mogą się zmieniać w zależności od wykształcenia, wychowania czy też religii obwołującego).
    Kij w mrowisko… może i tak, ale mrówki rzucą się na człowieka – nie na kij ; /

    Przez kolejnych kilka dni obserwowałem jak rozwijała się sytuacja. Choć w zasadzie po paru godzinach można już było zauważyć dość ciekawy efekt.
    W przeciętnym artykule 10-15 komentarzy zbiera się przez tydzień. W tym przypadku liczba ta wyskoczyła w ciągu owych kilku-kilkunastu godzin… Normalny cykl ukazywania się artykułów się załamał.

    Adrian Paszczyk: A co byś powiedział na esej, na temat eseju w odniesieniu o esej z tegoż eseju?

    Nie wiem czy jest sens. Zawsze znajdzie się ktoś, kto będzie rzucał swoimi wyuczonymi wierzeniami na lewo i prawo.
    Uświadamianie całej tej masy to praca syzyfowa. Napiszesz dziesiątki esejów, a i tak większość nie zrozumie o co Ci chodzi. Nie lepiej zająć się czymś realnym? 😉

  6. Jester: Obawiałem się, że będzie to tak wyglądać. Jest to drażliwy temat i choćby spróbuj skłonić kogokolwiek do refleksji, to zaraz zostajesz obwołany diabła czcicielem

    Aż tak źle nie jest. Każda reakcja była ciekawa, każda byłą poparta jakimiś wierzeniami, ideologiami i innymi czynnikami, które sprawiały, że ktoś poczuł się do skomentowania. Agresja, poparcie, czy zdystansowane podejście, wszystko było wkalkulowane i wszystko to się ujawniło. Bardziej mnie zainteresował aspekt reakcji niż temat który poruszyłem. A więc odwróciło się to pod wpływem tegoż eseju. Sam ten fakt już o czymś świadczy.

    Jester: W przeciętnym artykule 10-15 komentarzy zbiera się przez tydzień. W tym przypadku liczba ta wyskoczyła w ciągu owych kilku-kilkunastu godzin…

    Kiedy rozmawiałem na temat braku komentarzy z różnymi ludźmi, to zawsze mówiłem, że nie będzie komentarzy dopóki nie dotknę czytelników. To o czym czytacie jest dla niektórych abstrakcją, nie ma przekładu na życie codzienne, więc staram się teksty pisać dość luźno, czasami żartować, by również i rozrywka była podczas zdobywania wiedzy. Temat religii dotyczy wszystkich, samo napisanie o niej już by poruszyło, ale napisanie w sposób prowokacyjny miało jeszcze silniejszy wyraz i jeszcze mocniejsze reakcje mogło wywołać. To znalazło potwierdzenie. Być może będę i takie tematy poruszał, ale w tym celu założę nową stronę, to jeszcze nic pewnego, ale jakieś przesłanki mam, że mój pomysł mógłby się rozwinąć z dużym powodzeniem.

    Jester: Uświadamianie całej tej masy to praca syzyfowa.

    Ja się nie poczuwam do roli człowieka światłego z misją niesienia światłości do ciemnoty. W ogóle pomijam to, interesuje mnie realizowanie własnych celów, ciekawe dyskusje, sytuacje rozwojowe. Kłótnie, obrzucanie się epitetami to nie dla mnie, wtedy zapomina się o tym co ważne. Są różne grupy społeczne i różnie one się popierają, myślą i reagują na zaistniałe sytuacje. Dopóki nie walą mi kupy na wycieraczkę, niech żyje się im dobrze nie będę mówił co jest dla nich lepsze i tego samego oczekuje. Co jednak nie zmienia faktu, że będę wyrażał swoją opinię i promował ją na własnym podwórku 🙂

    Jester: Napiszesz dziesiątki esejów, a i tak większość nie zrozumie o co Ci chodzi. Nie lepiej zająć się czymś realnym? 😉

    Pisanie sprawia mi przyjemność. Szczególnie gdy mogę bawić się formą i używać prowokacji. Jednak nie znam takich słów, które oddały by sens, który odczuwam.

  7. Adrian Paszczyk:
    Żeby się bronić, to trzeba mieć na przeciwko agresora, a tego brak. Żeby mówić o chamstwie, trzeba mieć na przeciwko osobę, która zachowuje się w stosunku do ciebie chamsko, a tej osoby brak.Jeśli wulgaryzmy i otoczka w jaką wsadziłem tekst jest chamstwem. To chamami jest większość pisarzy, w tym Julian Tuwim, który potrafił w wierszu nazwać skurwysynem.Nie wiem z czym walczysz, nie wiem przed kim się bronisz. Brzmi to jednak strasznie, schizofrenicznie.

    już ci pisałem, że owszem uważam ten tekst za agresywny. samo używanie wulgaryzmów mnie nie rusza. uderza mnie kontekst. nie walczę z niczym, chcę ci tylko pokazać, że wcale nie było to takie genialne i sprytne jak zdajesz się momentami myśleć, nie wiem z jakiego powodu… ruszyłeś komentarze, ale jak sam piszesz poszły nie w tą stronę co chciałeś… mistrz prowokacji?

    Adrian Paszczyk:
    Nie przeczę, jesteś idiotą. Każde zdanie było przemyślane, każdy wulgaryzm, każdy opis argumentu. Z pełną premedytacją i wyrachowaniem pisałem ten (”tyraństwo boga”) tekst. Nie podniecał mnie on w żadnym fragmencie. Czym jest w takim razie nazywanie mnie idiotą podczas gdy ulega się mojej prowokacji? Mnie nie satysfakcjonuje wychodzenie idioty z mojego czytelnika, nie w tę stronę miała iść prowokacja, ale wiedziałem, że tak będzie, nigdy nie przeceniam ludzi. Daję im się wykazać, jeśli ktoś jest idiotą to pokaże to sam, a jeszcze się do tego przyzna. Jeśli ktoś rozumie, że autor może przybierać różne formy i zawsze chce coś przekazać, to spróbuje to znaleźć, a prowokacja go co najwyżej rozbawi.

    cóż, ja też moge nazwać siebie mistrzem prowokacji, bo właśnie sprowokowałem cię do nazwania mnie idiotą. Nawzajem. xD
    artykułem na stronie wyrażasz swoje poglądy i czy to było zamierzone, czy nie, mam prawo oceniać ciebie i twoje poglądy na tej podstawie, i choć piszesz że to moje ego, mam do tego dużo większe prawo niż ty do oceniania mnie po kilku komentarzach (czyżby twoje ego?) i nazywania mnie idiotą.
    za atak bezpośrednio na ciebie przeprosiłem i chociaż teraz już znam cel tego artykułu, tym bardziej mogę twierdzić, że jest totalnie nietrafiony.
    i ja również mogę nazwać kogoś idiotą.

  8. rasz: bo właśnie sprowokowałem cię do nazwania mnie idiotą

    A ja teraz nazwę się debilem, ty mi przytakniesz i będę cieszył się jak ty z genialnej prowokacji? he

    rasz: niż ty do oceniania mnie po kilku komentarzach

    Najwyraźniej chcesz być oceniony i chcesz być nazwany idiotą, bo ja się do tego nie kwapie i tego nawet nie robię. Jeśli jednak robię, to daj mi bezpośrednią ocenę twojej osoby, no pokaż mi gdzie pisze o twojej osobie, gdzie bezpośrednio do ciebie kieruje słowa mówiąc o tobie.

    Szukanie na siłę argumentów by poprzeć swoje zdanie to nie jest dobra droga. Już z całą pewnością wtykanie mi czynów, które nigdy nie miały miejsca. Możesz jednak uznać, że to ty jesteś sprite, a ja pragnienie, jeśli na tym ci zależy, a nie zależy ci na prawdziwym obrazie tego co zaszło i zachodzi. W zasadzie to nie odpowiadaj, ewentualnie na mój e-mail, bo to już osobista wycieczka, na którą tolerancja w tym momencie się skończyła.

  9. rasz: bo właśnie sprowokowałem cię do nazwania mnie idiotą

    A ja teraz nazwę się debilem, ty mi przytakniesz i będę cieszył się jak ty z genialnej prowokacji? he

    rasz: niż ty do oceniania mnie po kilku komentarzach

    Najwyraźniej chcesz być oceniony i chcesz być nazwany idiotą, bo ja się do tego nie kwapie i tego nawet nie robię. Jeśli jednak robię, to daj mi bezpośrednią ocenę twojej osoby, no pokaż mi gdzie pisze o twojej osobie, gdzie bezpośrednio do ciebie kieruje słowa mówiąc o tobie.

    Szukanie na siłę argumentów by poprzeć swoje zdanie to nie jest dobra droga. Już z całą pewnością wtykanie mi czynów, które nigdy nie miały miejsca. Możesz jednak uznać, że to ty jesteś sprite, a ja pragnienie, jeśli na tym ci zależy, a nie zależy ci na prawdziwym obrazie tego co zaszło i zachodzi. W zasadzie to nie odpowiadaj, ewentualnie na mój e-mail, bo to już osobista wycieczka, na którą tolerancja w tym momencie się skończyła.

  10. wybacz, że odpowiem tutaj, nie chodzi o żadne osobiste wycieczki. obawiam się że mnie po prostu źle zrozumiałeś…
    z nazwaniem mnie idiotą to był sarkazm co do początku poprzedniego twojego komentarza. nazwałeś tak w artykule grupę, do której ja sam siebie zakwalifikowałem. i napisałem tylko, że jeswt to stwierdzeniem bardzo ogólnikowym, nie uwzględniającym wielu czynników, co mi się to nie podoba i z czym się z tym nie zgadzam. do tego mam chyba prawo w komentarzu do artykułu?

    mój ostatni koment….

  11. Jak zwykle-tekst baaardzo mi sie podobał. Nie rozumiem tych wszystkich bulwersantów 😉 Tak właśnie! Trafił Pan w samo sedno! Bycie gorliwym katolikiem pomaga nam jedynie zamknąć umysł. W ten sposób nie dopuścimy do siebie innej myśli,tylko to co powszechne i zgodne z wiekszościa bedzie „prawdziwe”.Tak łatwiej możemy być manipulowani przez rzad-(złodziei) i kościół-(mafie na skale światową). Moim celem jest poznanie prawdy, badz przekonanie sie na własnej skórze(piekło,opętanie czy co tam)-być moze na swoja niekorzyść,w co watpie o tych rzeczach o ktorych mowia mi inni i są o tym święcie przekonani mimo że nie doznali tego nigdy. Pragne zanurzyć sie w Pana wiedzy i bardzo prosze o stworzenie wspomnianej wcześniej strony 😉 Pozdrawiam

  12. JaiJa: Jak zwykle-tekst baaardzo mi sie podobał.

    Dobrze się zaczęło, ale…

    JaiJa: Bycie gorliwym katolikiem pomaga nam jedynie zamknąć umysł. W ten sposób nie dopuścimy do siebie innej myśli,tylko to co powszechne i zgodne z wiekszościa bedzie “prawdziwe”.Tak łatwiej możemy być manipulowani przez rzad-(złodziei) i kościół-(mafie na skale światową).

    …rozwinęło się tragicznie.

    Nie pisałem tekstu dla ciebie. Zamknięty umysł prezentujesz swoją osobą rzucając denne zdania typu złodzieje i mafia w stosunku do rządu i kościoła. Mało widzisz i rozumiesz, a wydaje ci się, że jesteś wyzwolony mówiąc źle o tym co wzbudza w każdym narodzie jakieś emocje. Fakt jest taki, że fanatyk to fanatyk i nie ważne czy fanatycznie wyznaje religię, fanatycznie wierzy w złodziejstwo rządów, manipulacje kościoła itd.

    Ty jesteś fanatykiem, a ja nie piszę swoich tekstów dla fanatyków. Zero zrozumienia po co był napisany wspomniany esej i o czym był.

LEAVE YOUR COMMENT

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *