Dobry inkubator pomysłów to taki, z którego wydobywamy zdrowe, z różową skórką i ładnie pachnące… pomysły.

Czasami sobie myślę, że może lepiej byłoby napisać książkę na wzór „The Secret”, która jest olbrzymim spłyceniem tego o czym ja tu często piszę. Kto się tam rozwodzi o inkubacji pomysłów!? Po prostu myśl o pieniądzach, a same do ciebie przyjdą. Na cóż komu więcej tłumaczeń? Spójrzmy tylko na autora – myślał o kasie pisząc książkę i choć kupa to, nie zaś dzieło, to kasy jakiejś się dorobił.

Od The Secret rozpocząłem, bo nie raz ktoś e-mail mi napisał pytając o ten badziew. Wspomnieć należy z punktu tego trzeba, że i ja o pewnego rodzaju sekrecie pisać będę. Powiem wam „myślcie o zwycięstwach, a łone do was przyjdą niczym komornik po spłatę rat”.

Coś mnie ciągnie, by tym tekstem zrobić sobie loda. Wszak kto zna Adrian ten wie, że to egocentryk i egoista w jednym. Zaś nasieniem zleje się na Was byście zarazili się inkubowaniem pomysłów.

Nie mylisz się w domysłach. Mój inkubator pracuje świetnie. I jak się nie trudno domyślić rzecz polega na wstępnym rozpatrzeniu pomysłu i tak intensywnym myśleniu o nim by ten trafił do inkubatora, a nasza świadomość w tym czasie zajęła się zupełnie innymi rzeczami.

Dlaczego tak się dzieje? Czasami pomysł jest bardzo nowatorski, czasami przerasta nasze możliwości lub po prostu nie znaleźliśmy jeszcze odpowiednich rozwiązań by móc go z marszu realizować. Nie znaczy to jednak przecież, że taka sytuacja jest definitywna, a pomysł zupełnie od czapy.

Nie raz się mówi, że tam gdzie goła dupa lub ktoś kurwą rzuci, tam większa oglądalność. Ja tam nie wiem, nie zwykłem jednak przeklinać na swojej stronie i robić tego z pełną stanowczością nie będę. Wróćmy do tematu.

Inkubator to taka sfera naszego umysłu (pamiętaj, że to nie to samo co mózg), w której przebywają różne pomysły o których nie myślimy świadomie, ale gdzieś w naszej nieświadomości, przez różne procesy analizujące jest poddawany dalszej obróbce.

Nagle doznajemy olśnienia (tak, fachowo nazywa się to olśnieniem) co zwane jest inaczej zjawiskiem „AHA!”. To jest moment kiedy w naszym inkubatorze pomysł dojrzał i zasygnalizował nam swoją gotowość. Jesteśmy wtedy skłonni rozpocząć działanie ku realizacji.

Ja olśnień doznaje często podczas kąpieli i siedząc na kiblu – że nikt nigdy nie przeprowadził badania, które dowiodłoby, że kibel ma dobroczynne działanie na nasz umysł – Jestem pewien, że to właśnie na kiblu większość pomysłów na wynalazki powstało!

Wszyscy lubią kasę, lubię ją i ja! W mojej głowie inkubował się pomysł zarabiania na tej stronie. Ponieważ ja lubię pisać i siać w waszych głowach zamęt, a czasami zasiać coś niebywale mądrego (ale rzadko) to musiałem mieć z tego tytułu jakieś profity, a żeby nie zaprzestać procederu zmieniając branże. Temu zacząłem intensywnie myśleć jak zarobić swoje pierwsze pieniądze. Wszystko wydawało się odległe albo niemożliwe. Po intensywnym rozmyślaniu przez dobry tydzień zacząłem się frustrować, bo po prostu nic nie miałem. Ja jednak uparty jestem i choć już nie myślałem zbyt intensywnie to pozwoliłem sobie zachować w myślach stwierdzenie, że na stronie da się zarobić i to uczynię.

Prowadziłem swoją działalność dalej, przy tym skupiałem się na innych rzeczach i rozwijałem swoje umiejętności.

Czasami doznawałem olśnienia (AHA! – przyp. Adrian) typu sprzedaż książki, czy sprzedaż kursów.

Drugi przykład jest zdecydowanie najbardziej interesujący za sprawą tego, że gdy już zacząłem sprzedawać, to miałem zorganizowany niemal cały plan działania i po prostu byłem do tego gotowy. Działo się tak dlatego, że mój umysł był nastawiony na poszukiwanie takich możliwości by zarobić na stronie, by sprzedawać kursy. Przez miesiące kiedy tego nie robiłem (nie sprzedawałem), zbierałem informacje potrzebne by to zacząć robić (sprzedawać).

Można to porównać do puzzli, które w czasie wpadnięcia na pomysł są wybrakowane, ale z każdym dniem, w miarę zdobywania doświadczeń, zaczynają się składać, a kiedy już się złożą nagle jawi się nam pełna mapa do sukcesu.

O tym jak być gotowym na sukces i dlaczego niegotowi przegrywają, a gotowi osiągają więcej niż mogliby chcieć – w następnej notce.