Jak obrażając się w rzeczywistości działamy głównie na własną szkodę.

Na co dzień pracuje z ludźmi. Relacje z nimi są często bardzo istotne. Czy to w pracy, czy to moje osobiste sprawy, ludzie są mi potrzebni bym mógł osiągać swoje cele. Na ogół określam się w swoich działaniach jako egoista. Nie interesuje mnie specjalnie czy ktoś mnie lubi, czy ja kogoś lubię, liczy się załatwianie interesów, moich interesów.

Ten kto kieruje się w swoim życiu emocjami przy załatwianiu różnych interesów z ludźmi, ten ponosi często porażki. Co nie znaczy, że kierowanie się emocjami jest tylko i wyłącznie złe, sprawy nie rozstrzyga się kategorycznie, a paleta wyborów jest tutaj olbrzymia – komu można swoje emocje powierzać, a komu nie powinno się ich powierzać.

Bardzo często spotykam się z sytuacją gdzie ludzie niepotrzebnie pobudzają się emocjonalnie gdzie to jest zupełnie niepotrzebne. Obrażają się, bo o to głównie chodzi w tym artykule.

Kiedy grałem w amatorskiej drużynie siatkarskiej nie mogłem nadziwić się dlaczego mój kolega obraził się na trenera. Tłumaczył, że z dumy, a według mnie z głupoty. Sprawa dotyczyła tego, że trener nie wypuszczał go zbyt często na boisko, choć obaj doskonale wiedzieliśmy, że jest lepszy od siatkarza na swojej pozycji. W końcu pękł, obraził się i zrezygnował wytykając wszystkim dookoła. Ja specjalnie też zadowolony nie byłem, bo również przesiadywałem sporo na ławce zamiast grać, a o swojej przydatności zawsze przekonywałem się gdy wchodziłem na boisko. Nie zamierzałem się jednak obrażać tak jak mój kolega, bo on już nie zagrał w lidze wcale, a ja kilka razy jeszcze wyszedłem i jeden pełny mecz zagrałem. To nie był mój zespół, ale stwarzał mi możliwość gry, z której korzystać miałem zamiar ile tylko się da. Mój obrażony kolega stracił wszelką możliwość, na obrażeniu się stracił on najwięcej, bo już nie grał wcale. A ja? Ja trochę pograłem, zorientowałem się jak wszystko wygląda i w następnym sezonie stworzyłem własny zespół.

Jeszcze gorzej ma się sprawa gdy ludzie obrażają się na siebie jeśli chodzi o interesy. Człowiek, który robił mi ten fajny szablon strony, który oglądacie, wielokrotnie robił mi wyrzuty, że usuwam jego posty na forum, bo jak uważałem były sprzeczne z moim własnym regulaminem. On był przeciwnego zdania. Różnice zdań jednak nie przeszkadzały nam w robieniu wspólnych interesów. Przecież mogliśmy sobie zawsze nawytykać, ja bym się obraził na śmierć, nie odzywał się, zerwał wszelkie kontakty itd. W konsekwencji nie miałbym tego szablonu.

Ja się jednak nie obrażam. Jeśli nie jest ktoś ze mną na stopie przyjacielskiej, to interesuje mnie tylko to, jakie korzyści mogę z danej sytuacji wyciągnąć. Moje korzyści mogą zbiegać się z czyimś, ale ja nie dbam o czyjś interes, nie chodzę też po trupach. Zwyczajnie korzystam z możliwości, ekologicznie dla wszystkich. Lubię również gdy podobnie postępują osoby, z którymi wchodzę w tego typu relacje. Dochodzimy wtedy do najlepszych rozwiązań bez wzajemnej niechęci.

Obrażają się tylko ludzie głupi. Pamiętaj o tym, bo jeśli rzeczywiście w swoim życiu dużo się obrażasz, to w gruncie rzeczy tracisz. Wykorzystuj to co dostajesz, a odcinaj to co ci szkodzi bez zbędnego zaangażowania emocjonalnego.