Home Rozwój osobisty Wykorzystać okazje życiowe

Wykorzystać okazje życiowe

0

Człowiek jest takim gamoniem, że nie jest w stanie wykorzystać wszystkich okazji w życiu. To jak patrzeć na dużą pizze i dostrzegać na niej tylko jedną oliwkę, kawałek sera i trochę sosu pomidorowego na środku, podczas gdy oliwek jest cała masa, sos pokrywa całą pizze i znajduje się również wiele innych świetnych składników.

W życiu jest jak z tą pizzą. Widzimy tylko, a w zasadzie dostrzegamy, niewielki jego skrawek. Nie jest to jakaś wada, olbrzymia ujma itd. ale warto znać naszą cudowną ludzką naturę. Niektórzy skupią się na tej jednej oliwce, kawałku sera i będzie przekonany, że innych składników nie ma, że nigdy ich nie widział, a jakby szukał to i tak by nie znalazł. Otóż ten marny osobnik jest w błędzie.

Zawężone dostrzeganie, a ogrom okazji

Codziennie to może przesada, ale każdy tydzień przynosi ci nową okazje do zmiany czegoś na lepsze. Ja mam wybitne tygodnie, bo takich okazji mam więcej niż jedną, ale oczywiście jestem nieudolny i ich wykorzystać nie potrafię, więc zróbcie inaczej jak ja i wykorzystujcie co macie 🙂
Wiedząc o tym swoim zawężonym dostrzeganiu musisz skupić się na celu, a więc czego chcesz i co będzie ci potrzebne by to osiągnąć?. Jeśli pojawi się jakaś okazja by choć trochę się do celu przybliżyć, to wykorzystaj ją natychmiast. Nie zastanawiaj się, czy ci się chce, czy aby nie poniesiesz porażki. Maksymalne ryzyko i jazda bez trzymanki, jak się wywrócisz, to też się czegoś nauczysz, a jak nie wsiądziesz, to nic się nie zmieni, a to jak maratończyk, który na starcie nie ruszył nogami, bo bał się, że przegra wyścig.

Magiczny moment

Miewałem w życiu różne okazje życiowe. To za czasów licealnych uświadomiłem sobie ten fakt, fakt ich występowania i niedostrzegania (okazji). Fajny to był okres dla mnie i wiele zmian się wtedy w moje życie wkradło. Wtedy zaczęło mi się podobać występowanie na apelach, których niegdyś nienawidziłem. Na studniówce poprowadziłem „poloneza”, a przecież średnio lubiłem tańczyć. Działo się jeszcze wiele niezwykłych rzeczy, ale jak to się stało, że nagle zaczęło się tyle dziać? Myślę, że odpowiedź „wykorzystałem nadarzające się okazje” was nie usatysfakcjonuje. Choć rzeczywiście tak to wyglądało. Nie zastanawiałem się nad tym co lubię, czego nie lubię, ale stwierdziłem, że zrobię wszystko to, czego nigdy w szkole bym wcześniej nie zrobił.

Jeden występ na apelu pociągną za sobą lawinę innych występów. Godzenie się na wszystko co miało w sobie trudności, które odstraszały innych, stawiały mnie niekiedy w roli lidera. Owszem niekiedy nie jest tak łatwo, że wszystko przyjdzie. Mi wystarczyło ukierunkować się, te nasze naturalne zawężenie dostrzegania, na rzeczy których nigdy nie robiłem, a teraz byłem gotów je czynić. Gdy okazja przychodziła ja nie odmawiałem, również należało zgłaszać swą kandydaturę i bez wahania to robiłem.
Budując stronę również takich okazji miałem i mam całą masę. Wygląd strony nie ja wymyśliłem, okazja przyszła sama, a pociągnęła za sobą wiele innych zmian. Niektórzy nazwą to szczęściem, ale to nie jest do końca tak, że samo przychodzi, bo gdybym nie zrobił poprzedniej strony sam, gdybym nie robił tego co robiłem, okazja ta nigdy by nie miała miejsca na byt. Dlatego nie tylko dostrzegać i wykorzystywać, ale również prowokować okazje koniecznie trzeba. O prowokowaniu może napisze w kolejnym artykule 🙂

Kolej teraz na ciebie. Już to na pewno robisz, czyli z pewnością wykorzystujesz okazje, niektórzy z pewnością tego procesu nie są świadomi. Teraz mają okazje sobie uświadomić. Wszyscy więc możemy zastanowić się, czy to co daje nam otoczenie optymalnie wykorzystujemy?

Celowo nie rozwijam tematu, licząc na jego dalszy rozwój w komentarzach, a więc do dzieła 🙂

LEAVE YOUR COMMENT

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *