Home Inne Wywiad z Michałem Cieślakowskim

Wywiad z Michałem Cieślakowskim

4

Z Michałem współpracuję już od lat. Z każdym miesiącem wiem o nim więcej, jednak tym razem spytałem go o to o co nie pytają żadni dziennikarze. Jedyny w swoim rodzaju wywiad tylko na e-hipnoza.pl.

Adrian Paszczyk: Michał Cieślakowski to na chwilę obecną najlepszy i najsławniejszy hipnotyzer w Polsce?

Michał Cieślakowski: Haha! Oczywiście, że tak. W końcu jest promowany przez najlepszy i najsławniejszy portal o hipnozie w Polsce 😉

– Dlaczego zainteresowałeś się hipnozą?

Początek był prosty – chciałem mieć więcej snów świadomych. Potem była to po prostu świetna zabawa. W końcu poznałem jak niesamowitą ma ona moc i zacząłem wcielać ją w możliwie najwięcej aspektów mojego życia – cały czas traktując ją jak wspaniałą zabawą.

– Dlaczego hipnoza tak często kojarzona jest z magią, new-age, czy iluzjonizmem?

Z magią – bo jak „szary człowiek” czegoś nie rozumie, to nazywa to magią, dziełem bożym, albo dziełem szatana.
Z new-age – bo to nowa „religia”, która stała się popularna, a której „wyznawcy” używają hipnozy na porządku dziennym.
Z iluzjonizmem – bo iluzjoniści ukrywają swoje sztuczki pod maskami hipnozy, czy mentalizmu
Generalizacja to zwyczajny sposób funkcjonowania ludzkiego umysłu, dzięki któremu żyje się nam „łatwiej”… Ja bym się tym jednak zbytnio nie przejmował. Hipnoza jest po prostu narzędziem, a kto jest ciekawy to i tak z tej generalizacji wyjdzie.

– Hipnoza w Polsce raczkuje, co można nawet zaobserwować na przykładzie mojej strony, jest pierwszą tak obszerną, pozbawioną fantastyki typu – ezoteryka – tak chętnie wiązaną z hipnozą. Czy jednak na raczkowaniu się zakończy, czy jest może wizja przyszłości w której hipnoza odgrywa ważny element życia Polaków?

Hipnoza w Polsce już powoli wstaje z tego raczkowania i dlatego, że więcej ludzi zaczęło się tym poważniej interesować i też media powoli otwierają się na to by czasem powiedzieć o niej prawdę.
W mojej głowie wielkie wizje jak hipnoza może wyglądać w Polsce za kilka lat i nie tylko wierzę, a wiem, że jej pozycja mocno wzrośnie zarówno w polach rozwojowych, terapeutycznych, czy rozrywkowych.

– Pamiętam jak kiedyś na forum wymieniliśmy się zdaniami, ty twierdziłeś, że kursy hipnozy to tylko zabawa i rozwój. Zaproponowałeś mi współpracę odnośnie kursu we Wrocławiu, później przez dłuższy czas (około pół roku) namawiałem Cię na kurs w Warszawie. W lutym 2010 w końcu doszedł do skutku. Od tego momentu stale współpracujemy. Czy hipnoza stała się już Twoim zawodem, źródłem utrzymania?

Hipnoza już od wielu lat jest źródłem mojego utrzymania – czy to w sposób bezpośredni, czy pośredni. Nawet wygrywając konkursy (z których utrzymywałem się kilka lat) wykorzystywałem elementy hipnozy i komunikacji z podświadomością. Hipnotyzuję „komercyjnie” też już długo. Jeśli natomiast pytasz o samo prowadzenie kursów, na których nauczam technik hipnozy, to faktycznie na początku była to „tylko” zabawa i rozwój, jednak siłą rzeczy, i tyczy się to chyba każdej dziedziny, jeśli robisz coś dostatecznie długo i wkładasz w to serce, to może zacząć przynosić Ci pieniądze.

– Jakie kursy w swojej karierze już przeprowadziłeś?

Wszelkiej maści kursy hipnozy. Od podstaw dyrektywnej, przez analogową, mistyczną, rozrywkową, poznawczą, grupową, po terapeutyczną i zaawansowaną dyrektywną.
Robiłem też całą masę mini-szkoleń np. z indukcji błyskawicznych, czy innych zagadnień hipnozy.
Czego nie robiłem to hipnozy magnetycznej, czy jak kto woli „energetycznej”, bo moim skromnym zdaniem jest to dopisywanie ideologii do tego, czego ludzie nie potrafią wyjaśnić (ja potrafię… a przynajmniej dużą część )
Swoje autorskie warsztaty snów świadomych również opieram o hipnozę.

– Jakie kursy masz jeszcze w zanadrzu?

Od jakiegoś czasu warsztaty podstawowe, na których przekazywałem „czystą” wiedzę (którą każdy dopasowywał do swoich potrzeb), zamieniłem na warsztaty bardziej ukierunkowane, np. na biznes, coaching/terapię, czy „codzienne potrzeby”.
Dzięki temu ludzie, którzy przychodzą na szkolenie mogą otrzymać dokładnie to po co przyszli – na jeszcze wyższym poziomie.

– Twoje ulubione szkolenie?

Nie ma takiego – wszystkie kocham. Co ewentualnie to najbardziej lubię, gdy podczas ćwiczeń ludzie pierwszy raz doświadczają somnambulizmu, hipnotycznej śpiączki i stanu ultra-głębokiego.
Bardzo lubię też hipnozę analogową, bo jest dla mnie jako prowadzącego najmniej wyczerpująca, a i tak „ora ludziom berety”.

– Jakie szkolenie wspominasz najmilej i dlaczego?

Najmilsze są szkolenia, w których jest nieparzysta ilość uczestników – gdyż w ramach ćwiczeń ktoś musi hipnotyzować mnie… a jako HipnoJunkie uwielbiam ten stan.
Pamiętam jak na szkoleniu, chyba w Trójmieście, jedna z uczestniczek, która hipnotyzowała praktycznie pierwszy raz w życiu, robiła na mnie regresję wieku i pomimo kilku słownych potknięć, pięknie wylądowałem na łące, mając 7 lat i biegając za motylkami.

– Jesteś twórcą grupy HipnoJunkies, czym ona jest i po co ją stworzyłeś?

Grupę HipnoJunkies stworzyłem z czysto egoistycznego powodu. Od długiego czasu hipnotyzowałem dużą liczbę ludzi, a nie było nikogo kto by miał hipnotyzować mnie. Miałem więc wybór: iść do „profesjonalnych” hipnotyzerów, płacić im niemałe pieniądze i ryzykować stwierdzenie „jesteś niepodatny”, lub obracać się wśród ludzi którzy się tym zajmowali. Niestety wtedy hipnoza była raczej domeną NLPowców i ezoteryków, którzy lepiej, lub gorzej posługiwali się wzorcami Miltona, czy hipnozą wizualizacyjną, co równie dobrze mogłem sobie słuchać z nagrań MP3.
Postanowiłem więc, że nauczę hipnozy dyrektywnej kilka osób, zaprzyjaźnię się z nimi i będziemy hipnotyzować się nawzajem.
Początkowo nazywaliśmy się Hipno-Ćpuny (bo kochamy hipnotyzować i być hipnotyzowanymi), ale nazwa ciut odstraszała, więc przetłumaczyliśmy na angielski i załatwiło to sprawę.
Ludzie zaczęli zarażać hipnozą innych, zaczęli zapraszać mnie do innych miast, żebym nauczał i tak grupa stała się ogólnopolską.

– Michał Cieślakowski, w którym miejscu będzie za rok?

Za rok Michał Cieślakowski ma własne centrum hipnozy, gdzie wraz z przyjaciółmi zajmuje się na najwyższym poziomie hipnozą rozwojową, eksperymentalną, terapeutyczną i rozrywkową. W TV kilka programów (pomysły już są). Hipnozę sprzedajemy bogatym i rozdajemy biednym. Hipnotyzujemy się każdego dnia i świetnie się bawimy.
Czyli w zasadzie za rok będzie tak jat teraz, tylko trochę bardziej formalnie i z ciut większym rozmachem.

Od siebie

Michał wielokrotnie mnie zadziwiał swoimi planami, pomysłami, ale także czynami. Kiedy tworzyłem e-hipnoza.pl skromnie marzyłem, że tutaj będzie się zaczynać i kończyć wiedza na temat hipnozy, a ja uczynię pierwszy krok do tego by stworzyć nową jakość w Polsce, by stworzyć nową dziedzinę o nazwie hipnoza. Trochę na wzór zachodnich krajów, tak jak choćby w Anglii. I teraz wszystkie gały wytrzeszczamy – Michał był pierwszą osobą, która złożyła mi konkretną propozycję współpracy w temacie hipnozy. Zważywszy na fakt, że e-hipnoza.pl to najpopularniejszy serwis w sieci, tak nikłe zainteresowanie ze światka hipnozy było dla mnie co najmniej dziwne. Jednocześnie pokazuje to jak słabo rozwinięta jest dziedzina hipnozy w Polsce.

Michał jest bardzo operatywną osobą i często wpisuje się w moje wyobrażenia odnośnie działań jakie należy czynić by osiągnąć spektakularny sukces i pokazać Polsce czym jest hipnoza. Stworzenie grupy HipnoJunkies, współpraca z e-hipnoza.pl, wywiady telewizyjne i radiowe, nagrania wideo, kursy hipnozy i cała masa innych przedsięwzięć, w których uczestniczył i uczestniczy Michał to jest właśnie to czego należy oczekiwać od człowieka, który może zostać gwiazdą w dziedzinie hipnozy 🙂

Komentarze(4)

  1. Wszystko w konwencji i na poziomie, dziękuję za ciekawy artykuł i gratuluję Panowie 😉
    Nie ma tutaj wypowiedzi, pod którą nie podpisałbym się obiema rękami.

    Na podstawie wywiadów w Willowem i Michałem można odnieść wrażenie, że istnieje prosta droga LD>>hipnoza.

    Ciekaw jestem, jak wygląda ta sytuacja w przypadku pełnego przekroju hipnotyzerów w Polsce. W moim przypadku tak proces nie przebiegał. Wręcz odwrotnie- od dłuższej samotnej praktyki hipnozy do świadomego śnienia.

  2. Matt: Na podstawie wywiadów w Willowem i Michałem można odnieść wrażenie, że istnieje prosta droga LD>>hipnoza.

    To zabawne, ale zanim zainteresowałem się hipnozą, czytałem o LD i nawet przez krótki czas trenowałem 🙂 Straciłem jednak zapał i na długi czas o LD zapomniałem, po kilku latach zainteresowałem się hipnozą. Do LD już jednak nie wróciłem 🙂

    Taka ciekawostka, choć w moim przypadku zupełnie niema bezpośredniego związku LD>>hipnoza. Mnie po prostu interesuje psychologia, LD czy później hipnoza to tylko drobny wstęp 🙂

  3. Ale i tak trzeba przyznać, że hipnoza i jej liczne przyrodnie dzieci, które czasem się jej wyrzekają to solidny blok materiału, i bardzo rozwojowa dziedzina.

    Ciekaw jestem, które powiązane tematy najczęściej prowadzą do hipnozy, a na jakie ona najczęściej nakierowuje. Z założenia proste rozumowanie, ale myślę, że wgłębienie się w temat może zaskoczyć, choćby w przypadku dziedzin, które unikają konotacji z wykorzystywanym transem. Może kiedyś zbiorę się w sobie i wysmaruję artykuł na temat zesłania Ducha Świętego, na którym miałem okazję obserwować pokaz wręcz sceniczny.

    Interesujące jest też, ilu ludzi ezoteryka zaprowadziła do rzetelnej wiedzy. Bo szacowanie liczby, których sprowadziła na manowce nie jest wprost potrzebna.

  4. sugestia sugestie goni , jeśli ktoś wie jak ten świat funkcjonuje to widzi więcej . To straszne jak dajemy sobą manipulować , jeśli macie oczy patrzcie .
    Dziękuje że mogłem was poczytać 🙂 bo jak sie to mowi ? po nitce do kłębka ? Dużo tutaj tych nitek ale obserwując 1 widze całe kłębki , a to miłe 🙂 dziękuje za możliwość poznania osób o nickach na tej stronie , bo niektórzy nie dają tej okazji .
    A tak do szarego człowieka bo od niego powinienem zaczac , powiem że hipnoza jest super !!!

LEAVE YOUR COMMENT

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *