Home Ściema hipnoza.ttd.pl w sądzie?

hipnoza.ttd.pl w sądzie?

7

O kontaktach z branżowcami. O groźbach, prośbach, zażaleniach i ubolewaniach.

Temat moich kontaktów z ludźmi z branży hipnozy był już od dawna w planach i doczekał się premiery po ostatnim wydarzeniu. Odkąd strona liczy się w internecie liczą się również z nią inni. Słowo „liczą” jest nad wyraz, bo propozycje współpracy są niepoważne, ubolewania nad tekstem niepoważne, a groźby niepoważne. Dzisiaj potraktuje je jednak bardzo poważnie i zacznę z najgrubszej rury.

Niech zajmie się tobą prokurator!

Andrzej K. wysyła zawiadomienie do prokuratury za złamanie praw autorskich i pozbawienie go autorytetu terapeuty przez Adriana P. który to uczynił jednym artykułem znajdującym się tutaj – Andrzej Kaczorowski – rok 2012.

„Proszę o natychmiastowe zaprzestanie naruszania moich dóbr osobistych poprzez umieszczenie na Pana stronie www.hipnoza.ttd.pl mojego sprofanowanego wizerunku, czarnym krzyżem i znakami nieznanego pochodzenia (…)”

Przyznaję, zgrzeszyłem umieszczając fotografię Andrzeja K. na swojej stronie bez zgody jego zgody. Umieściłem w związku z tym przeprosiny na stronie za ten haniebny czyn oraz przepraszając Pana Andrzeja odpowiadając na zarzuty w e-mailu.

Adrian P. pisze do Andrzeja K.:
„Przepraszam za zamieszczenie Pańskiej fotografii w moim artykule bez uprzedniego poinformowania Pana o tym fakcie i uzyskaniu zgody. Zdjęcie zostało niezwłocznie usunięte, a na dole artykułu zostały zamieszczone przeprosiny.”

Wynik mojej niewiedzy i również nieodpowiedzialności. To jednak wszystko do czego mogę się przyznać i otwarcie przeprosić. Zarzut jakobym sprofanował zdjęcie umieszczając krzyż na fotografii z podobizną Andrzeja K. jest niepoważny, bo w takim wypadku każdy plus byłby krzyżem, a to co było na zdjęciu przypominało plus, choć i nim nie było. Od tak dwie kreski zasłaniające twarz (patrz zdjęcie na początku artykułu, zastosowany podobny zabieg). Dorabianie ideologii do tego, to rzecz jasna czysta głupota.

„(…) oraz obraźliwych komentarzy dotyczących mojej osoby i moich występów w programach telewizyjnych, występach publicznych i wykładach szkoleniowo-naukowych. (…)”

Jak dobrze zrozumiałem Andrzej K. prosi o natychmiastowe skasowanie artykułu i zaprzestanie wyrażania opinii na temat jego produktów, w tym przypadku produktem są umiejętności. Konkretnie to produkt zaprezentowany w programie „pytanie na śniadanie” emitowany w TVP. Posługując się tą logiką firma snickers może pozwać mnie za nazwanie ich karmelu gównianym, bo jedząc go właśnie to na myśl mi przyniosła jego konsystencja i smak, choć nigdy w odchodach nie smakowałem. I nie musiałem by wiedzieć jak to smakuje, firma snickers mi to zapewniła. Wyrażanie opinii w takiej formie może wzbudzić u niektórych niesmak, ale to nadal opinia, do wyrażenia której prawa nie może mi odebrać nikt, tym bardziej na mojej prywatnej, niszowej stronie internetowej (nisza nie ma tu nic wspólnego, ale lubię pisać to słowo) i o produktach, które wystawiane są na ogólną ocenę opinii publicznej. Snickersy oczywiście jadam, bo lubię orzeszki w tym przepysznym gównie (czyt. karmelu) i szczerze wszystkim polecam ten smakołyk.
Jak słusznie zauważył Kominek:

„(…) masz prawo do wyrażania własnego zdania, a także do pewnej ekspresji”

I co w ocenie Andrzeja K. uczyniłem pisząc swój tekst?

„(…) Pana działanie jest naruszeniem moich dóbr osobistych i godzi w moje dobre imię terapeuty, dlatego zastrzegam sobie prawo do odszkodowania z tego tytułu oraz z tytułu utraty mojego autorytetu psychologa -terapeuty.

Dlatego też wnoszę doniesienie do Prokuratury Wojewódzkiej we Wrocławiu o dokonaniu przestępstwa z tytułu naruszenia praw autorskich mojego wizerunku i dóbr osobistych.”

Odszkodowanie z tytułu utraty autorytetu psychologa – terapeuty :)? Nie ja rozdaje autorytety, ja tu tylko wyrażam opinię w swoim dobrze znanym wszystkim czytelnikom stylu satyry. Autorytet buduje się samemu, a ten teraz niewątpliwie cierpi i bynajmniej nie z powodu moich opinii.

Czy zgłoszenie do prokuratury wpłynęło rzeczywiście? Nie wiem, ale z pewnością dowiem się gdy przyjdzie do mnie list. Czekam z utęsknieniem, bo jeśli ja zawiniłem, to wy również jesteście pod ścisłą cenzurą i zabrania się wam posiadania waszego świętego prawa do wyrażania opinii. O to jednak nie tak szybko, jeśli przyjdzie mi walczyć o moją świętą wolność słowa, to będę walczył. Jakby co będę też pisał zza kratek, mają tam internet, prawda?

Moja sprawa wydaje się zupełnie lajtowa przy tym co działo się wokół Kominka. Wyraził swoją opinię na temat budyniu Dr. Oetkera. Nie skłamał, budyń jak i firma jest do kitu. Poniżej do tekstu, który nie podobał się firmie Dr. Oetker:
Dr. Oetker ty pizdo
Firma ta wymyśliła sobie, że ocenzuruje tekst Kominka. Tak ściśle mówiąc napisali mu co ma zmienić i na co ma zmienić licząc na (o losie) dogadanie się. Nie dziwie się firmie, że zareagowała, wpiszcie w google „dr oetker”, a szybko zorientujecie się jak okrutna może być opinia Kominka. Jednak nie tak powinna wyglądać reakcja, którą zrobili sobie jeszcze większe kuku. Adres tekstu poniżej:
Kominek vs Dr. Oetker

A wystarczy normalnie, bez miecza podejść

Dlaczego poważne firmy i poważni ludzie traktują Kominka, jak również mnie, zupełnie niepoważnie? Straszą, używają argumentów jakby pisali do debili. Dlaczego nie zapytają się, nie wyrażą swojego zaniepokojenia, nie poproszą? Groźbą i wszelkimi próbami wywarcia wpływu w postaci kas(tr)acji artykułu niczego się nie załatwi, a co najwyżej zaszkodzi samemu sobie. Niewątpliwie wbrew własnym interesom wystąpił Andrzej K. bo ja przecież ugodowy jestem i przeprosiłbym za bezprawne umieszczenie zdjęcia, tak jak to zrobiłem kiedy mi się grozi, no chyba że prośba by padła o usunięcie wpisu lub jego zmianę. Tego czynić nie mogę, bo w mojej ocenie kupa kupą pozostanie i nazwać jej inaczej się nie da.

Niektórzy ludzie w tej profesji chyba nie dorośli do roli w jakiej chcą się znaleźć. Odróżnianie negatywnej opinii od obrażania to rzecz niezbędna. Walka powinna toczyć się tam gdzie rzeczywiście dochodzi do obrazy, ale ja bym mocno się na tej walce nie skupiał. Najważniejsze jest to, by być w swoim fachu najlepszym, a skoro pada negatywna opinia, to warto zastanowić się czy aby na pewno robię wszystko dobrze, a jak nie to jak mogę się poprawić. Ci co będą walczyć z negatywną opinią nigdy nic nie ugrają, a jedynie stracą.

Czy ludzie branży to zrozumieją? Z czasem będą musieli. Jest to pierwsze starcie tej dziedziny z taką stroną jak hipnoza.ttd.pl. Być może niektórym wydawało się, że mają monopol na kreowanie wizerunku hipnozy i przez to czerpali korzyści. W przyszłości takich stron jak ta może być więcej, bo to dopiero raczkująca dziedzina. A moja strona jako pierwsza powstała by przełamać ten monotonny schemat panujący w internecie. Mam nadzieję, że doczekamy się czegoś co będzie można nazwać wysokim standardem w światku hipnozy. Póki co standard taki reprezentuje bardzo wąska grupa ludzi.

Tylko raz dostałem godny odnotowania e-mail wyrażający ubolewanie z powodu jednego z artykułów. Artykuł się nie zmienił, ubolewanie przyjąłem do wiadomości i wyraziłem swoją opinię na ten temat. Nie zmieniam i nie usuwam tekstów, ale rozumiem, że komuś może nie podobać się moja opinia i może wyrazić swoją opinie na temat mojej opinii :). Gdyby w podobny sposób napisał do mnie Andrzej K. dzisiaj nie byłoby sprawy, nie pisałbym o tym ja, nie pisałby o tym kominek.

Hipno-kwiatki, czyli jak się mają interesy

Od początku istnienia strony dostałem sporo ofert współpracy, przytłaczająca większość wzbudzała u mnie śmiech. Jakiś instytut hipnozy zaproponował mi bym umieścił ich baner na swojej stronie, a w zamian będę miał ich cudowny baner i satysfakcję, że linkuję do instytutu. Jestem głupcem i z reguły tak dobre oferty odrzucam.

Były też propozycję współpracy typu „zapraszamy cię na kurs, możesz wziąć kolegów z branży i napisz nam czy możemy ci wysyłać te oferty” wysłali mi tych ofert może z naście i w każdej się pytali czy mogą mi je wysłać… he. Oczywiście zaproszenie na kurs przyjąłem jak mi je zafundują za darmo. Już do mnie nie piszą.

Ktoś chciał sprzedawać kursy za moim pośrednictwem i ja dostawałbym za to prowizję. Poprosiłem o szczegóły i nie dostałem już odpowiedzi. Pełen profesjonalizm 🙂

Byli też klienci, którzy chcieli kupić miejsce na swój baner. Do dziś się dziwie, że pisałem tak niską cenę – 150 zł. za miesiąc wyświetlania. To płoszyło wszystkich, bez wyjątków, a to trochę dziwne, w końcu to jest najpopularniejsza w tej dziedzinie strona w internecie.

Tylko raz dostałem konkretną propozycję i ją szybko zrealizowaliśmy. Michał Cieślakowski jako jedyny przedstawił konkretną ofertę i choć zarobek dla mnie był tutaj znikomy to zgodziłem się, bo urzekło mnie, że na dziesiątki ofert tylko jedna była godna uwagi. To pokazuje „profesjonalizm” reszty ofert. Człowiek, który dopiero zdobywa doświadczenie wykazał się większym sprytem niż poważnie nazywające się firmy. Zrobił sobie reklamę i jeszcze przy tym zarobił.

Dzień 30 grudnia ogłaszam dniem Andrzeja K. I wcale nie ma się z czego cieszyć. Ponadto już niebawem będzie można przeczytać opinię na temat sprawy z Andrzejem K. u Kominka. To już w najbliższych dniach. Adres do artykułu podam tutaj, a konkretną godzinę publikacji na blipie.

Artykuł o ściemie Kaczorowskiego u Kominka – MEDIUM GROZI BLOGEROWI

tags:

Komentarze(7)

  1. muszę to napisać
    Niestety to twój najlepszy (z ostatnich)artykuł
    Widzę że w sprawie swojej obrony zgromadziłeś kawał materiału i napracowałeś się.Miło się czytało
    Czekam na opinie Kominka

  2. Pan Andrzej K. z trudem znosi jakąkolwiek krytykę.
    Panie Andrzeju: gdyby inni ludzie podchodzili do sprawy tak jak pan (no nie wiem, przykładem może być choćby Rubik) to dawno by się powiesili albo coś w ten deseń – już tyle razy, na tylu stronach, w tylu gazetach wygłaszali negatywne opinie o twórczości Piotra Rubika, że ten, gdyby podchodził do sprawy tak jak pan Andrzej, już dawno by zniknął, wpadł by w histerię, i co godzinę miał inną rozprawę sądową. Cóż panie Andrzeju – świat showbiznesu, telewizji i internetu jest niesamowicie brutalny…
    Jak najbardziej zgadzam się z Adrianem. Wyraził swoją, subiektywną ocenę w formie artykułu, co jest tylko przedłużeniem opinii internetowych. A co do autorytetu – to pan, panie Andrzeju, kreuje go i – z całym szacunkiem – wydaje mi się, że już jakiś czas temu pan go stracił. Jak? Poprzez pojawienie się w massmediach – tak jak mówię, ten świat jest niezwykle brutalny.
    Pozdrawiam
    Templariusz

  3. Adres do artykułu dałem na jego końcu i usunąłem twój komentarz Jesterze, bo coś brzydko się tekst rozjechał 🙂

  4. Wrzucilem link na szybko, korzystajac z telefonu. Niestety nie bylem pewien ostatecznego wyniku tego dzialania, ale w obsludze opery mini staje sie coraz bieglejszy 😉

  5. Dzisiaj Andrzej Kaczorowski dostarczył nowych informacji w e-mailu oraz kopii donosu 🙂 Gdzie pisze, iż wystąpił do administratora serwera, na którym stacjonuje hipnoza.ttd.pl o zamknięcie jej (!) i usunięcie artykułu. Nie dostając żadnej odpowiedzi napisał do NASK i o dziwo tutaj również nie było natychmiastowej interwencji. Kto następny? Może premier :)?

LEAVE YOUR COMMENT

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *